Opinie kursy bioterapii - Kursy bioenergoterapii Metoda Zdenko Domancica

Idź do spisu treści

Menu główne:

OPINIE I KOMENTARZE PO KURSACH
nauki Met. Zdenko Domancica Bioenergoterapia 
Chcę podzielić się z Toba odczuciami po kursie i bardzo ciężko mi to wyrazić jakimikolwiek słowami. Tak jak ktoś już napisał, faktycznie wyszłam zmieniona i po spotkaniu z Wami każdy się zmieni. Mimo, ze nauczyłam się niby tylko pracy z energia i dowiedziałam więcej z medycyny, to jestem wewnątrz niesamowicie spokojna. Cos od Was dostałam wspaniałego, najwartościowszego dla mojego rozwoju, ale nie bardzo umiem to nazwać :-)
Kochani, dziękuję za to, ze dzielicie się tak chętnie swoja ogromna wiedza i doświadczeniem, dziękuję za inspiracje do dalszego rozwoju. Za uświadomienie, ze pomagać może każdy i nie musi mieć specjalnego daru do uzdrawiania. Wystarczy mieć dobre intencje i chcieć pomagać. Wasza postawa i postawa Zdenko jest wprost zdumiewająca. Dotyka bezpośrednio Duszy :-)
Ten kurs ilekolwiek by nie kosztował, jest zdecydowanie bezcenny. W/w wartości nie da sie kupić. A jak ktoś myśli, ze już wszystko ma, wie i umie w tej dziedzinie, to polecam ten kurs :-)
Ogromnym zaszczytem było Was spotkać. Dzięki Bogu dotarłam do tego miejsca! bo pewnie gdzieś tam je kiedyś sobie sama zaplanowałam :-D
Wszechświat Wam zwróci cale to dobro, które od Was wszyscy otrzymaliśmy <3
Dziękuję Wam z całego serca! i z pewnością już zawsze tam będziecie u mnie :-)
pozdrawiam serdecznie,
Dorota (kurs w Warszawie)
_____________________________________________________________
Na wstępie wielkie dzięki za super profesjonalny kurs, jesteś urodzoną nauczycielką. Wasze osobowości oczarowały wszystkich szczerym przekazem, świetnie przeprowadzonym szkoleniem, osobistą wibracją jak i rozpiętością świadomości Waszych umysłów. Później już czuliśmy się w tym sztucznym miejscu jak w domu (przypis – centrum konferencyjne).
Na kursie wiele się nauczyłem, za co jestem Wam wdzięczny. Od momentu skończenia szkolenia robię terapie 6 osobom i efekty są zaskakujące, wręcz nikt nie może w to uwierzyć, ze aż tak szybko to działa. Mama mojej dziewczyny cierpi na b. zaawansowaną demencję od 2 miesięcy nie mówi i jest osowiała. Po zabiegu zaczęła wypowiadać pełne zdania jest ewidentnie pobudzona, nawet chciała wstać z wózka. Jest z nią teraz bardzo ułatwiony kontakt. Mojej dziewczynie Anuli wyleczyłem rwę kulszową. Moje Mamie przeszły bóle reumatoidalne. Rodzina mówi, że osoba, która to usystematyzowała powinna dostać nagrodę Nobla. Osobiście mam wielką frajdę z wykonywania tego, bo jest to mniej meczące niż cokolwiek innego, co dotąd robiłem. Dziękuje raz jeszcze za przekazaną mi ogromną wiedzę i to w tak krótkim czasie. Pozdrawiam was ciepło i do zobaczenia,  Maciej Dobrowoski (kurs w Warszawie)
_____________________________________________________________
Zamierzałam właśnie zabrać się za napisanie kilku słów refleksji na temat kursu w Warszawie. Otworzyłam komputer, mam na nim zainstalowane ruchome tapety, wyświetlają mi się różne, zmieniające się motywy: zwierzęta, widoczki, grafika itp. I wiesz, co otworzyło się tym razem: widok cudownego jeziora, na nim wysepka z kościołem i obok napis: Ile stopni będziesz musiał pokonać, aby dotrzeć do XVII-wiecznego kościoła na tej wyspie? Czy potrafisz wyobrazić sobie chłodne powietrze nad tym jeziorem?
Tym miejscem, które „przypadkowo” pokazało się na mojej tapecie była wyspa Blejski Otok…
Slajdów, które można zobaczyć pod linkiem, do którego przypisana jest tapeta, jest 45. Dla mnie wyświetliło się właśnie to :) 
Wróciłam z Warszawy z inną energią. Ból w stopie nie odpuścił nawet na milimetr, ale jakie ma to znaczenie, skoro wróciłam z inną głową? Głowa ta przyjechała do Warszawy pękająca od ciężkiej sytuacji stresowej, która zajmowała całą moja uwagę. Bałam się, że od tego wszystkiego mogę się ciężko rozchorować. Techniki relaksacyjne mówią: oddychaj, zatrzymaj swoje myśli (ale jak to zrobić, gdy nie jest się uduchowionym joginem, tylko zwykłym człowieczkiem???), inni powiadają: rozważ swój problem, napisz, czego się boisz, a może znajdziesz jakieś pozytywy, itp. Tutaj nikt nie pytał mnie o to, jaki to problem. Po prostu otwarł się przede mną inny świat, którego istnienie przeczuwałam tylko, a tu pokazał się on jako realny. Nie miałam do czynienia – co było dla mnie równie ważne – z osobami „nawiedzonymi” (cokolwiek to znaczy, zapewne każdy z nas rozumie, o jaki typ osobowości mi chodzi), Ty Martyno i Denis byliście znakomicie zgrana parą, podziwiałam przede wszystkim Twoją lekkość, dowcip, nie macie w sobie nic z „nadętych mistrzów”, w sposób otwarty dzieliliście się wiedzą. Za to wszystko bardzo Wam dziękuję.

Wróciłam do domu czując się silna i zrównoważona, ale także bardzo pogodna. Sytuacja, która wcześniej stanowiła ogromny problem, stała się pustym emocjonalnie elementem „tła”: owszem, wiem, że coś się dzieje, ale moje emocje w żaden sposób tego już nie dotykają. Jakiekolwiek będą rozstrzygnięcia w tym zakresie, nie są w stanie mnie zranić.

Powiedziałaś Martyno, że po powrocie inaczej będą reagować znajome zwierzęta i tak właśnie było. Kot – ciężko mi powiedzieć, bo koty zawsze są trochę „obrażone” i jakieś inne po dłuższej nieobecności, ale wyraźnie widać było odmienne zachowanie psów. W poniedziałek odwiedziłam swoją mamę, Nika zaczęła szczekać tak, jak na osobę obcą. Zanim Mama otwarła drzwi, mówiłam do suczki po imieniu, ale rodzaj szczekania nie zmieniał się. Mama otworzyła drzwi, suczka nadal reagowała jak na osobę obcą, ale zaczęła machać ogonem, a jej ciało wyrażało zdziwienie: „Niby ta sama, ale jakaś inna”. Mama skomentowała to: „No, coś podobnego! Co ona, nie poznaje cię?”. Pies teściów co prawda nie szczekał, jak na osobę obcą, ale zaczął mnie dokładnie obwąchiwać, czego nie robił nigdy wcześniej tak skrupulatnie, szedł za mną do kuchni i cały czas wąchał.

Poczułam się na nowo zakochana w swoim Mężu. Moje serce jest cały ten czas dla niego, ale czuję się tak, jakbyśmy się dopiero niedawno poznali, mam ochotę mu się podobać i flirtować z nim, moja energia natychmiast podziałała w ten sam sposób na jego zachowanie wobec mnie.

Podjęłam się terapii bolącego kręgosłupa mojego Męża, problem jest przewlekły i ciągnie się od wielu, wielu lat (przepuklina). Nie wiem, jaki będzie rezultat, bo nie jest to łatwa sprawa, zobaczymy. Robię terapię na odporność pani, która jest mistrzynią Reiki. Jutro zaczynam terapię koleżanki, która ma problem z ręką bolącą po wypadku.

Dzisiaj, idąc do Pani Jadwigi, zobaczyłam na chodniku babcię z tulipanami, miała 2 bukieciki żółtych i jeden duży, czerwony. Kupiłam 2 bukiety żółte, jeden do domu, a drugi dla Pani Jadwigi. Moje oczy uśmiechnęły się do dużego, czerwonego bukietu. Nieoczekiwanie babcia powiedziała: „Niech pani weźmie sobie ten duży bukiet za darmo, nie będę tu więcej stała”. Spojrzałam na nią i zobaczyłam dobre, szczere oczy. Powiedziałam: Dziękuję. Wie pani co, ponieważ pani dała mi te tulipany, to ja też chciałabym pani coś dać. Gdyby chciała pani wzmocnić swoje zdrowie, proszę do mnie zadzwonić, tu jest telefon. Babcia bez słowa patrzyła na mnie, a ja zgadując, o co się trapi, powiedziałam: Proszę się nie przejmować pieniędzmi, tu nie chodzi o pieniądze. I poszłam dalej. Nidy nie byłam tak szczęśliwa.
Małgorzata (kurs w Warszawie)

_____________________________________________________________
Dziękuję Tobie Martyno i Denisowi za wspaniały kurs.
Kilka lat temu, kiedy osobiście korzystałam z pomocy bioenergoterapeuty byłam pod ogromnym wrażeniem, że człowiek może mieć takie umiejętności. Pomyślałam wówczas, że taki dar to wielki skarb i też bym chciała go posiąść. 
Nafaszerowany wiedzą dnia codziennego, jaką wbija się nam do głowy, umysł zablokował jednak to pragnienie. Po kilku latach okazało się jednak, że nie warto tak szybko rezygnować z marzeń i każdy może się wiele nauczyć. 
W towarzystwie ludzi na kursie czułam się wprawdzie troszkę jak przysłowiowy żółtodziób, bo nie wszystko mi poprawnie wychodziło ale jestem bardzo zadowolona, że mogłam uczynić pierwszy krok w tym kierunku.
Tak jak powiedziałam na kursie w obecnej pracy jestem tylko chwilowo bo od samego początku wiedziałam, że to nie to co chcę w życiu robić (a wiele osób ubiegało się o to stanowisko i bardzo mi zazdrości). Myślę, że teraz jest ta chwila by podjąć odważną decyzję i to zmienić zwłaszcza, że praca z pacjentami na wszystkich moich praktykach sprawiała mi zawsze radość. Czekam na rozwój wydarzeń. 
Pozdrawiam Cię serdecznie, Dorota Formaniak (kurs w Warszawie)
Z całego serca dziękuję za wspaniały kurs, pełen wiedzy, radości, żartów i...SERCA.
Energia wykreowana przez Ciebie, Denisa i nas wszystkich była ogromna, wspaniale czysta i dobra:-)!
Nie mogę się nacieszyć faktem, ze nauczyłam się tak wiele na Waszym kursie, ze poznałam tak wspaniałych Nauczycieli i spotkałam przyjaciół, z którymi znam się od wielu poprzednich inkarnacji :-)! i ze będę mogła pomagać ludziom, którzy tego potrzebują!
Martyna, jesteście z Denisem urodzonymi nauczycielami, błogosławieństwem dla tego świata! Jestem niezmiernie wdzięczna, ze Was spotkałam i ze mogę dalej nieść światło metody Domancica, które Wy rozdajecie z tak wielkim SERCEM.
Wasz kurs był dla mnie nie tylko nauka technik, ale tez prawdziwa transformacja i ogromnym przeżyciem i radością. Bardzo dziękuję za wszystko:-)!
Kupiłam już bilet do Polski na II stopień kursu we wrześniu:-)!
Po powrocie z kursu I stopnia zastałam w domu smutna sytuacje: nasz 10 letnia sunia, wilczyca, przestała chodzić, jeść i zaczęła siusiać pod siebie. Moj mąż był zrozpaczony i bardzo załamany psychicznie, zaczął go bolec kręgosłup. Jak tylko wróciłam z lotniska do domu, zrobiłam i mężowi i suni pierwsza terapie, następnego dnia dwie, i tak przez 4 dni... I pies chodzi, je za dwa psy i nie siusia pod siebie! Sunia jest bardzo ożywiona, bardzo się do mnie przytula (co jest nowością, bo to zawsze okazywała więcej uczuć mojemu mężowi) i generalnie wygląda na bardzo szczęśliwa! Męża nastrój jest radosny a bol kręgosłupa minął! A mi po kursie całkowicie minął bol prawego barku, na który cierpiałam kilka miesięcy! Jeszcze raz dziękuję za wszystko! Mierzynski Elizabeth (kurs w Warszawie)

 _____________________________________________________________
Jeśli chodzi o kurs to nawet nie wiem jakich słów użyć, żeby wyrazić moje odczucia. W sumie każde słowo wydaje mi się zbyt słabe, zbyt małe, nieodpowiednie. Już sam fakt znalezienia się na kursie był nieprawdopodobny, do tej pory nie mogę uwierzyć, że wszystko udało się ogarnąć i zorganizować, a jednak...To był dla mnie DOBRY i bardzo potrzebny czas. Przez te 4 dni doświadczyłam TU I TERAZ. Dziś jestem przekonana, że zrobiłam krok dzięki któremu mogę po prostu pomagać i nie czuć tej ogarniającej mnie wcześniej często bezsilności i bezradności. Jestem z serca wdzięczna za wszystko, za słowa, wiedzę, uśmiech, gesty, za pozytywny czas, za możliwość poznania TAKICH ludzi jak Wy.  Niech Energia Wdzięczności Was otacza. BARDZO Z SERCA DZIĘKUJĘ!
W sumie cały czas robię terapie, w większości na najbliższych, ale nie tylko, bez może wielkich fajerwerków, ale z bardzo pozytywnymi odczuciami. Mam za sobą:
Terapię związaną ze stresem i bólem ręki, o niej pisałam już do ciebie Martynko. Efekt jakiś był, bo przez kilka dni po terapii bólu nie było albo był znikomy, sen był lepszy, ale potem znowu ból się pojawił. To była moja pierwsza terapia.
Terapia na odporność i żołądek – ból żołądka minął i jak na razie nie powrócił, został też odstawiony suplementowany kwas solny i pojawiło się więcej energii.
Terapia związana ze złamaniem nadgarstka – z dużym nawrotem bólu ręki w czasie terapii, ale z delikatnym usprawnieniem ręki na koniec. Terapia będzie kontynuowana w takiej samej formie.
Terapia związana ze stresem i wysokim poziomem homocysteiny, do tego jest też insulinooporność, otyłość, ale na początek zajęłam się tylko stresem i sercem. Niestety po dwóch dniach terapii trzeciego dnia nie udało się spotkać – zdarzenie losowe. Od jutra znów zaczynamy terapię od początku.
Terapia na odporność – to u mojego młodszego syna z nawracającymi różnymi problemami, właściwie niezdiagnozowanymi, robię od dziś drugą turę, przy pierwszej były również bóle brzucha niezidentyfikowane, których nie udało mi się wyeliminować, a teraz wiem że są pasożyty (owsiki widoczne w kale), kaszel i zobaczymy co będzie dalej i jak to pójdzie.
Terapia na odporność i stres – to fajny czas był, bo osoba bardzo otwarta, współpracująca, udało się jak na razie trochę ogarnąć stres (było wypłakanie się drugiego dnia), w czasie terapii pokazała się opryszczka (trzeciego dnia) i trochę nie byłam do tego przygotowana (nie pamiętałam co robić), tylko ogrzałam i zbalansowałam, a należało wyciągnąć i jak kończyłam czwartego dnia to opryszczka oczywiście była.
Obecnie jestem też w trakcie terapii na wieloletnią bezsenność/depresję. Dziś czwarty dzień i na razie bez efektów, więc co dalej będzie jeszcze nie wiem. A przede mną jeszcze torbiel nadjądrza, trądzik, problemy z uszami/niedosłuch, ból barku, cukrzyca. I to na tyle.
Jak na razie największy problem sprawia mi psychokineza. Sama nie wiem dlaczego, ale jakoś automatycznie zaczynam się denerwować jak ktoś się ani troszkę nie wygina i jednocześnie czuję ogromne niedowierzanie że ktoś inny aż tak się wygina. Muszę nauczyć się nad tym jakoś bezemocjonalnie panować. No i niestety w czasie terapii ciągle napływają do mojej głowy jakieś myśli, mózg nie odpuszcza, cały czas staram się przywoływać do porządku, ale…wiem doskonale że jeszcze dużo pracy przede mną. Ogólnie czuję się coraz pewniejsza i silniejsza i powiedziałabym pełna energii.
Jeszcze raz z głębi serca dziękuję za wszystko! I mam nadzieję do zobaczenia kiedyś tam! Chciałabym bardzo przyjechać na Twoją terapię do Warszawy i poćwiczyć pod Twoim okiem, ale…trudne to wszystko.
Dobrego dnia dla Ciebie Martynko i dla Denisa i Waszych najbliższych! M. Wojdyna (kurs w Warszawie)

_____________________________________________________________
Dziękuję za wspaniały Kurs, który w pełni spełnił moje oczekiwania. Wg mnie ilość wykładów i ilość ćwiczeń w parach została dobrana idealnie.
 
Martyno, Twoja cierpliwość i kompetentne odpowiedzi na nasze pytania poparte własnym doświadczeniem, to wartość sama w sobie, wprost nie do przecenienia.
 
Już z niecierpliwością oczekuję Kursu II-go stopnia w dniach 20-23/09/2018 organizowanego w Polsce (jeśli to możliwe, to już teraz proszę Cię o zapisanie mnie na niego). z podziękowaniami Mirosław Okonkowski
 

Kilka lat temu trafiłam na metodę Zdenko Domancica … zawsze myślałam, że to za wysokie progi. A jednak. Marzenia się spełniają. Nie wiem jak wyrazić moje uznanie dla wszystkich poznanych tam ludzi i poznana tam wiedzę. Najcenniejsza wiedza w moim życiu. Dziękuje jeszcze raz za wszytko. Dzięki Wam mogę się stać innym człowiekiem i uwierzyć w siebie i cały ten świat! Ania, Ostróda (kurs w Warszawie)
_____________________________________________________________

Wczoraj pomogłam kotu, psu i sąsiadce (podeszła z cynizmem, taki ma charakter), ale ponieważ bolał ja kręgosłup i łopatki, poddała się....Poprosiłam ja, żeby zamknęła oczy i oddychała...
Kiedy robiłam pozytywna na stopy (dokładnie położyłam energetyczna poduszkę), zapytałam ja, co czuje (oczy wciąż miała zamknięte)...Asia bez zastanowienia powiedziała, ze czuje, jakbym położyła jej cooo? Poduszkę na stopy ! ;))) Wstała bez bólu pełna energii ! Do zobaczenia we wrześniu :)) Agnieszka (kurs w Warszawie)

_____________________________________________________________

Pierwsza terapia z moja Mama. Miała już nie raz ta metoda, ale dziś czułam ze wreszcie ma do mnie zaufanie choć jest sceptykiem. Jej pies Fred z ogromna doza rezerwy witał sie ze mną i bardzo podejrzliwym wzrokiem na mnie zerkał. Nie wiedział czy to, co czuje to jest w porządku. Dziś już miał do mnie więcej zaufania. Cieszę się ze mogę pomagać. Jest tylu, którzy potrzebują tylko boja się poprosić Monika GJ (kurs w Warszawie)

_____________________________________________________________

Kilka lat temu trafiłam na metodę Zdenko Domancica … zawsze myślałam, że to za wysokie progi. A jednak. Marzenia się spełniają. Nie wiem jak wyrazić moje uznanie dla wszystkich poznanych tam ludzi i poznana tam wiedzę. Najcenniejsza wiedza w moim życiu. Dziękuje jeszcze raz za wszytko. Dzięki Wam mogę się stać innym człowiekiem i uwierzyć w siebie i cały ten świat! Ania, Ostróda (kurs w Bledzie)
_____________________________________________________________

Uczestnictwo w seminarium potwierdziło moje wrażenie sprzed seminarium, które to wrażenie sprawiło, ze zapragnęłam w nim uczestniczyć: prostota, uczciwość i zwyczajnie chęć niesienia pomocy innym zarówno, jako podstawa samej metody jak i w sposobie jej nauczania. No i oczywiście - skuteczność! Jak wiesz, natychmiast wprowadziłam w życie naukę: moja przyjaciółka z ostrym zapaleniem w zwyrodnieniu stawu biodrowego codziennie do mnie dzwoni, żeby podzielić się wieścią, że noga praktycznie ją nie boli i jest w stanie normalnie funkcjonować. Już po pierwszych 2 dniach udało się zlikwidować bardzo silny, uporczywy ból w biodrze i w plecach, który dręczył ją również w nocy. A ja jestem bardzo szczęśliwa, ze mogłam jej pomoc i ze czuje sie dobrze. I za to jestem Wam wszystkim bardzo wdzięczna :) Co więcej  mam już umówione cztery kolejne osoby na różne terapie (sama nie wiem jak to się stało). Joanna, Włochy (kurs w Bledzie) 
_____________________________________________________________

Oczywiście jak chodzi o moje wrażenie po seminarium I w Bled to jak najlepsze, choć porównując z Krainską Gorą to lepiej czułam się w tamtym Hotelu.  Być może dlatego, że sala było na uboczu i miejsca było dużo więcej. Nikt nie zakłócal pracy bioterapeutom. W obecnej sali hotelu Lovec przytłaczające belki wiszące na suficie nie sprzyjały rozluźnieniu. Troszkę ciasno dla chorych no i uczących się. Natomiast poziom przekazu i informacji o metodzie jest bardzo profesjonalny. Grupa fantastyczna no i organizatorka również. Jeszcze raz serdeczne podziękowania dla Ciebie. Moje doświadczenia zaraz po powrocie: Córce usunęłam złe samopoczucie. Odczucie "rozbicia", ból głowy. Mężczyzna uskarżał się na rwę kulszową- po 1/2 h terapii mógł się zginać, ustąpił ból w okolicy krzyża, pojawił się uśmiech na jego twarzy. Syn- infekcja wirusowa (diagnoza lekarska) - po 1/2 h - poprawa samopoczucia, odblokowanie zatok, łatwiejsze oddychanie. Marta, Kraków (kurs w Bledzie) 

_____________________________________________________________

Drugi stopień seminarium okazał się mniej intensywny, ale za to nauczyłam się więcej! Teraz podczas wykonywania terapii jestem bardziej pewna siebie. Doświadczyłam osobistej przemiany. Wiele nauczyłam się o sobie samej. Podczas tych 4 dni moje ego było nieustannie kwestionowane – otwierając mi szeroko oczy. Wciąż uczę się jak akceptować rzeczy takimi, jakie są - bez oceniania. Czuję, że zaszły cudowne zmiany i dopiero teraz – po drugim stopniu naprawdę rozpoczynam drogę ku uzdrawianiu bioenergią, bardzo dziękuję !!! Basia, Warszawa (Kurs w Bledzie) 

_____________________________________________________________

Dopiero po powrocie do Londynu w pełni zorientowałem się co zostało mi ofiarowane oraz jak normalnym, ludzkim i wspaniałym uzdrowicielem jest Pan Zdenko Domancica. Praca i trud, który włożył, żeby ofiarować ludzkości możliwość tak skutecznego i efektywnego w działaniu uzdrawiania, zasługują na wielki szacunek. Jestem przekonany, że będę posługiwał się tą Metodą w leczeniu wszystkich potrzebujących, których spotkam na swojej drodze życia, i którzy zwrócą się do mnie o pomoc. Zawsze będę pamiętał i wspominał Twórcę tej Metody. Dołożę również wszelkich starań aby umożliwić innym pragnącym służyć ludzkości w dotarciu na seminaria do Pana Zdenka Domancica. Michał, Londyn (kurs w Bledzie) 

_____________________________________________________________

Jestem po ogromnym wrazeniem , tego, czego doswiadczylam ....i pod Twoim! Dziekuje Ci za Twoja piekna obecnosc, swietne tlumaczenie, poczucie humoru i wielkie serce. Ogladalam Cie na youtube - w wywiadzie dla tv niezaleznej - gratuluję!  Pracujemy z Marzenka (przez ostanie 3 dni robilysmy wzajemna terapie, mamie tez zrobilam i synowi starszemu). Opowiadam o kursie najblizszym, tez wielu pacjentom, ktorzy sa b. chetni do doswiadczenia metody. Mysle o Tobie cieplo, jeszcze raz za wszystko dziekuje! Dorota (lekarz akademicki) (kurs w Bledzie) 

_____________________________________________________________
Jestem bardzo zadowolona z kursu i ze zmian jakie się dzięki niemu we mnie dokonały. Na kursie czułam się fantastycznie. Była cudowna atmosfera i wspaniałe energie. Kurs był prowadzony w sposób ciekawy i zrozumiały. Zdobytą wiedzę wykorzystuję obecnie do pomocy najbliższym.  Serdecznie pozdrawiam, Luiza Kurczych (kurs w Warszawie)
_____________________________________________________________

Wiele godzin kursu zostało poświęconych na praktykę. Martyna jest niesamowitym nauczycielem, który rozwiewa wszelkie wątpliwości. Każdy, kto wyszedł z kursu, dostał narzędzie dzięki któremu może uzdrowić świat. Byłem już na wielu kursach poświęconych pracy z energią, ale dopiero po zakończeniu tego kursu mam odwagę by działać. Inne metody, a także nauczyciele, zostawiali po sobie wątpliwości – czy uda mi się, czy »zwykli ludzie« odczują moje oddziaływanie, czy to, czego się nauczyłem jest prawdziwe... Po kursie prowadzonym przez Martynę te wątpliwości rozwiały się. Każdy z kursantów odczuł na sobie działanie psychokinezy albo odprężające oddziaływanie na stopy. Wielkie podziękowanie należy się także Denisowi, który przy każdej próbie psychokinezy pilnował mojego napięcia w dłoniach oraz pokazywał techniki, które nabył z własną praktyką bioenergoterapeutyczną. Nie mogę nie wspomnieć o cudownych terapeutkach – Beacie i Paulinie, które pilnowały kursantów podczas praktyk i kierowały ich swoich wsparciem. Także osobiście chciałbym im podziękować za terapię którą na mnie wykonały. Początkowe rezultaty już widać! Na żadnym innym kursie nie spotkałem tak wielu osób poświęconych czynieniu dobra.
Z niecierpliwością czekam na moment, gdy będziesz mogła poprowadzić drugi stopień w Polsce! Kamil  Yaroshuk (kurs w Warszawie)

_____________________________________________________________

Droga Martynko z wielkim żalem wyjeżdżałem z tej bajkowej krainy, w której przyszło mi przeżyć tak niepowtarzalne chwile. Spotkanie w jednym miejscu takiej ilości zupełnie niezwykłych ludzi na czele ze Zdenkiem, to przeżycie iście irracjonalne, a na pewno zostawiające ślad na cale życie. Czuje się całkiem odmienionym i wiem ze takie tez będzie moje życie od momentu, kiedy pierwszy raz zetknąłem się z tą grupą niezwykłych ludzi i z filozofia, która głoszą. Ciągle czuję te niezwykłą aurę, jaka otoczone jest to czarowne miejsce. Jestem jakby zanurzony w błękitnej mgle i bardzo mi z tym dobrze. Emanuje taka energia, ze mnie samego to zdumiewa. Potrafię patrząc tylko na bolące miejsce wyciągać z niego bol!!! To jakiś kosmos! Martynko kocham Cię wiesz o tym. Jestem Twoim Wielkim Dłużnikiem za to ze w ogóle jesteś, ze jesteś tak przyjazna ludziom i SPRAWIE. Od początku do końca bardzo ważna. Kamień milowy mojego życia. Już wiem, co mam robić, jaki sens ma moje życie. Zostało uporządkowane. Jest we mnie niewyobrażalny dla mnie do tej pory s p o k o j .To jest wspaniale I za to jestem właśnie wdzięczny i za to również Tobie Martynko pragnę bardzo, bardzo podziękować. Byłaś i na zawsze pozostaniesz w naszej pamięci takim kochanym Dobrym Duchem polskiej SPECGRUPY. Dziękuję i przytulam Andrzej Wleklinski (kurs w Bledzie) 

_____________________________________________________________

Z mojej strony również dziekuje za przemile spędzony czas i ogrom pracy który wkładasz zarówno w pomoc przy seminarium jaki propagowaniu metody Zdenka Domancica w naszym kraju. Jestem mile zaskoczony atmosferą jaka panowała na seminarium, nie spodziewałem się że poznam tyle fantastycznych osób, otwartych przede wszystkim na innych.
Podobne odczucia mam po obserwacjach podczas których mogliśmy śledzić przebieg bioterapii, poza pierwszym dniem gdzie masakrycznie rozbolała mnie głowa oraz prawe oko które dosłownie chciało wyskoczyć z bólu z głowy ...było naprawdę super, wróciłem tak naładowany energią że przejazd do kraju samochodem nie stanowił dla mnie uciążliwego obowiązku ( w drodze z Polski do Słoweni czułem się fatalnie bóle kręgosłupa i pleców dawały się w oznaki);
Ten czas spędzony na seminarium, naprawdę pozostał mi w sercu i pamięci, o Zdenku nie wspomnę robił wrażenie swoja silną osobowością na każdym kroku :) ale tego akurat się spodziewałem;
Po powrocie do kraju zostałem rzucony na głęboką wodę, moje dzieci zachorowały na wirusowe zapalenie krtani, po diagnozie lekarza (ustaliliśmy że nie będziemy od razu podawać antybiotyku) ruszyłem ostro do pracy (odporność, lekkie grzenie i wyciąganie, sporo ppzytywnej), po 4 dniach syn Mateusz (lat 6) odzyskał mowę (nie mógł biedny śłowa wydobyć przez 3 dni) córka Weronika (lat 4,5) również doszła do siebie, kolejnego dnia po zakończeniu terapii byli naprawdę naladowani energią, zatem dalsze leczenie nie miało już sensu. Na dzień dzisiejszy praktykuje codziennie, rodzice są pod moja stałą opieką wraz z żoną i dzieciakami :) Skrypt jest super, pewnie życie i tak przyniesie przypadki przy których bez konsultacji z Tobą się nie obejdzie ;)
Reasumując DZIĘKUJE BARDZO i do zobaczenia na stopniu II; Piotr Chojnacki (kurs w Bledzie) 

_____________________________________________________________

Dziękuję za skrypt oraz pomoc i tłumaczenie bez którego było by trudno.
Szkolenie bardzo fajne. Nareszcie zrozumiałem tę energię, która przepływała przeze mnie tylko jej nie rozumiałem. Mam takie wrażenie że nareszcie znalazłem to czego szukałem i jeszcze znalazłem odpowiedzi na wiele pytań i myślę że przestałem się bać i to jest chyba najważniejsze dla mnie. Bardzo się cieszę że tam byłem i bardzo, bardzo, bardzo się cieszę, że Ciebie spotkałem bo inaczej nie był bym tam gdzie powinienem. Jeszcze raz wielkie dzięki
Dla mnie jesteś świetnym ambasadorem metody Domančica w Polsce. Marek Rokita (kurs w Bledzie) 

_____________________________________________________________
Dzień dobry, droga Martyno,
Z całego serca chciała bym jeszcze raz podziękować tobie za wspaniały kurs. Tą atmosferę, którą stworzyłaś dała nam możliwość otrzymania wyjątkowej wiedzy w spokoju i komforcie. Robiłaś to bardzo profesjonalnie i z ogromną miłością. Uważam, że ta miłość jest najważniejszym i niezbędnym warunkiem w naszej pracy bioenergoterapeuty. Poczułam to od razu i dla tego z chęcią i niecierpliwością czekałam na każdy następny dzień. Bardzo mi się spodobało, że dawałaś szczególne przykłady z własnego doświadczenia. A tak że z uwagą pilnowałaś jak robiliśmy techniki i o czasie komentowałaś. Jedynie brakowało mi miejsca i przestrzeni kiedy ćwiczyliśmy na sobie. Jeszcze te cztery dni były dla mnie bardzo ważne, ponieważ miałam kontakt z osobami posiadającymi wspólną świadomość i wiedzę w naszym wyjątkowym kierunku. Razem jesteśmy bardziej mocni i wolni! Wszystkim wielkie dzięki. Po kursie od razu w poniedziałek usunęłam migrenę kobiecie w pracy za 10 minut, powiem, że to zrobiło ogromne wrażenie na wszystkich. Najważniejsze, że ona do tego momentu nie ma bólu, który męczył jej kilka lat. Kilka razy robiłam terapię na odległość i też są dobre wyniki. W następnym tygodniu będę na odległości pracować z nowotworem i przerzutami. Tak, że cały czas coś się dzieje. Zauważyłam że po kursie zaczęłam inaczej pracować z metodami których używałam wcześniej. Coś zmieniło się jakościowo, Mariia Palus, uczestniczka kursu w Warszawie


Kochana Martyno! Bardzo, bardzo dziękujemy za cały trud związany z kursem, za świetną organizację, za to, że opanowałaś wielką wiedzę i że zechciałaś się z nami podzielić. Dbając o wszystkie szczegóły związane z wdrożeniem tego wszystkiego w życie, by było nam jak najłatwiej. Zaimponowałaś nam bardzo ogromną, dobrze ugruntowaną, uporządkowaną wiedzą, swobodą jej przekazywania, tak na luzie, z uśmiechem, z ujmującą szczerością. Kiedy przed laty chcieliśmy wziąć udział w kursie prowadzonym przez Zdenka, wydawałaś się osobą bardzo młodą, a cóż taka młoda blondynka może wiedzieć? Cóż, okazało się, że dobra jesteś. Wiem, że osoba, która tłumaczy, uczy się od osoby tłumaczonej najwięcej, bo na poziomie pozaświadomym, dzięki temu, że wiele godzin spędza w jego aurze, wiele kwestii z nim omawia, wyjaśnia, by dobrze przetłumaczyć, na to nakładają się potem własne doświadczenia. Wcale się nie dziwię, ze Denis Cię podziwia za całokształt - my z Mieczysławem też. (kurs w Warszawie)
_____________________________________________________________
 
Co do samopoczucia, to Mieczysław stwierdził, ze przestał pojawiać się ból kręgosłupa, który go niepokoił, jest pełen energii, rzucił się z radością w wir pracy w kieracie, a u mnie pojawił się ból po prawej stronie głowy, sama nie wiem, co mnie boli, czy ucho, czy zęby, czy oko, podejrzewam, ze nerw trójdzielny. Możliwe, ze to ta psychokineza, co to ja do niej podchodzę jak do jeża, a przecież tego się nie da pojąć normalnymi zmysłami. Jeszcze raz gorąco dziękujemy i Tobie i Denisowi, pozdrawiamy Was oboje serdecznie, wszystkiego dobrego, Marta i Mieczysław (kurs w Warszawie)
_____________________________________________________________
Ten kurs odmieni moje życie. Już odmienił!
W pierwszym dniu kursu – ogromna ciekawość i ulga, że Metoda Zdenko Domancica jest tak wspaniała, jak oczekiwałam, że Martyna okazała się cudownym, cierpliwym i rzeczowym wykładowcą.
W drugim dniu - lekkie zażenowanie moją niezdarnością podczas ćwiczeń
W trzecim – przeróżne pojawiające się bóle w moim ciele (głowy, żołądka) i radość, że coś się oczyszcza, a jednocześnie zachwyt, że tak łatwo można te wszystkie bóle usunąć.
Czwarty dzień - cudowne zmęczenie i niecierpliwość, aby już, natychmiast przeprowadzać terapie na rodzinie i znajomych.
Mojemu pierwszemu "pacjentowi" pieskowi "od ręki" pomogłam zwalczyć biegunkę, drugim pacjentem "z łapanki" stał się mój mąż, który zachwycony pierwszym zabiegiem niecierpliwie oczekuje następnych sesji.
Już pojawili się następni, którzy są otwarci na energię
Rozpiera mnie radość i szczęście, mam wrażenie, że głową sięgam do nieba (tak urosłam). Mogę pomagać całemu światu!
Dziękuję, Martyno, jesteś cudowną istotą! Zachwycona Alicja z Warszawy (kurs w Warszawie)
_____________________________________________________________

Kochana Martynko, pięknie dziękuję za wiadomość i energetyczne przesłanie, które dosłownie wnika do serca i głowę. .Ze swojej strony dodam, że jestem pod wielkim wrażeniem Twojej osobowości, pozytywnej energii, która jest zaraźliwa. Dla mnie to było wyjątkowe 4 dni, które wciąż przeżywam. Dzięki Tobie, Beatce, Paulinie i innym kursantom nie tracę wiary,  że moje chęci przyniosą pożądane rezultaty. Moja córka twierdzi, że dawno nie widziała mnie tak pozytywnej i za to jeszcze raz bardzo dziękuję. Przytulam mocno i serdecznie Ciebie i Denisa. Małgorzata z Warszawy (kurs w Warszawie)

_____________________________________________________________
Jestem optymistycznie nastawiona do pracy tą metodą, gdyż znakomicie zadziałała na moim mężu, który był bardzo sceptycznie nastawiony. Pierwszego dnia był zniecierpliwiony, śledził każdy mój ruch, mówił, „co to ma być?” Robiłam mu kręgosłup, który go bolał od ponad 15 lat. Drugiego dnia nastąpiła przemiana o 360 stopni. Poddał się całkowicie, zrelaksował. Chyba nawet zapłakał, /co starał się ukryć/.Poczuł się dużo lepiej. Trzeciego i czwartego dnia czekał na terapię i ból mu minął. Sama jestem zaskoczona, że tak dobrze wszystko poszło. Poza tym robiłam terapię na nerki, zatoki i płuca. W tym tygodniu mam następnych pacjentów. Pozdrawiam serdecznie, Maria Dymowska (kurs w Warszawie) 
_____________________________________________________________

Martyno ja jestem pod ogromnym wrażeniem, wiele w moim życiu sie zmieni po tym wszystkim, poznałam wielu wspaniałych Ludzi, metoda jest rewelacyjna. Cieszę się, ze sama mogłam uczestniczyć w terapii przeprowadzonej na mnie przez Zdenka, bo sama wiem teraz, o czym mówię, bo przeszłam to i poczułam. Życzę wszystkiego dobrego, żeby było Nas więcej, Ludzi Świadomych, dobrych i chcących pomagać innym, z prawego serca <3 Beata Kluczyńska  (kurs w Bledzie) 

_____________________________________________________________

Seminarium oceniam bardzo pozytywnie. Jestem ogromnie zadowolona i dodam, szczęśliwa, że mogłam w nim uczestniczyć. Zdobyta wiedza jest bezcenna. Pozyskanie tej wiedzy i pomoc innym to potrzeba mojego serca i cel, który chciałabym realizować w przyszłości. Atmosfera podczas seminarium była fantastyczna, niepowtarzalna. Nasz Guru otwarty, życzliwy, z poczuciem humoru, co bardzo doceniam w kontaktach międzyludzkich. Wszyscy terapeuci i współpracownicy Z. Domancica, z Tobą na czele, bardzo otwarci i życzliwi. Uważni i pomocni. W moim odczuciu aura życzliwości unosiła się cały czas w powietrzu. Seminarium nastroiło mnie bardzo optymistycznie i nadało nową jakość mojemu życiu i to nie jest slogan. Pozdrawiam bardzo serdecznie, Jola Rogalska Warszawa (kurs w Bledzie) 

_____________________________________________________________

Martyno,
ja też bardzo Ci dziękuję za miniony przedłużony weekend. Było bajkowo. Ta inna rzeczywistość oczarowała mnie tak, że powrót do rzeczywistości i ostatni poniedziałek był dla mnie dość ciężki. Wibracje z kursu obniżyły mi się dopiero pod koniec dnia i pozwoliły mi się jakoś zabrać za tematy, które leżały odłogiem przez te kilka dni. Słowem lądowanie było trudne, ale nie żałuję absolutnie tego, co wydarzyło się w Warszawie. Już planuję kiedy wybiorę się ponownie na kolejny kurs. Rozmyślam o tym wszystkim, co przyswoiłam sobie podczas skursu i czytam materiał od Ciebie (znakomite kompendium). Jeszcze raz dziękuję w imieniu swoim i taty za fantastyczny czas spędzony dzięki Tobie. Serdecznie pozdrawiam, Marta Dłużak (kurs w Bledzie) 

________________________________________________________________
Dobry wieczór. Trudno mi nie napisać kilku słów na temat kursu. Dla mnie było to wydarzenie, które zmieniło wiele, choć nie chcę być zbyt patetyczny. Za wcześnie na gruntowny opis, przemiany trwają, ale są zbyt spektakularne, bym mógł o nich nie wspomieć. Niesamowite przeżycie, rażenie piorunem itp., to okreslenia nie oddające odczucia tego zjawiska. Duże brawa za organizację. Widać profesjonalizm i doświadczenie. Jestem pod wrażeniem. Pozdrawiam serdecznie. Bogumił Godlewski. (kurs w Bledzie) 

_____________________________________________________________

Seminarium II stopnia udane w 100%. Czekałam na to wydarzenie z niecierpliwością. Wszystko zorganizowane perfekcyjnie i czarodziejsko. Dla mnie, to ponowne spotkanie z Mistrzem Zdenko Domancicem i jego pracownikami było naładowaniem akumulatorów do dalszego działania i uzdrawiania potrzebujących. II stopień jest dopełnieniem tego co chcę i robię w życiu i jestem bardzo szczęśliwa że mogłam nauczyć się tej metody na odległość ponieważ rozwinęłam skrzydła jeszcze bardziej. To jest niesamowite co ludzie czują w terapiach na odległość.... Atmosfera oczywiście fantastyczna i budująca. ale nic by tak super nie wyglądało gdyby nie Ty Martynko. Dziękujemy jeszcze raz za Twoją pracę w przygotowaniach i tłumaczeniach oczywiście i za cierpliwość. Czuję turbo energię, która przeze mnie przepływa, ostatnio miałam taką sytuację przy stole z gośćmi, poczułam bardzo silny przypływ energii i wszyscy przy stole czuli mrowienie w dłoniach i mocne ciepło w całym ciele. Czułam że mogę ogrzać cały pokój. Niesamowite i wypełniające radością doświadczenie. Dziękuję z całego serca i pozdrawiam,  Beata, Kościerzyna (kurs w Bledzie) 
_____________________________________________________________

Witam! Dziękuję Ci bardzo za Twoje ciepłe słowa przepełnione pozytywną energią. Wiem ze są skierowane do ogółu - ale ja i tak czuję się szczególnie. Co do kursu to mam dziwne wrażenie jakby w jakiś irracjonaly sposób ciągle trwały. Nic się nie skończyło. Kurs natomiast z perspektywy przecież dopiero kilku dni, wydaje mi się jakimś snem ale snem dobrym milym w którym spotkalam dawno nie widzianych przyjaciół ( nikogo wczes niej nie znalazłam) Ale takie wrażenie mam dopiero teraz ! nie w czasie kursu. Dziękuję Ci za to co robisz! Mirka Kotyńska (kurs w Bledzie) 
_____________________________________________________________
Dzień dobry Pani Martyno,
Chciałam raz jeszcze serdecznie podziękować za możliwość wzięcia udziału w seminarium, niewątpliwie był to dobrze przeżyty czas, czas który tak jak czuje zaowocuje a może już wydaje owoce. Teraz rozumiem słowa, że potrzebuje Pani kontaktu stałego z wszystkim tym co mam miejsce tam u Pana Zdenca Domancica,  doświadczyłam tego na własnej skórze, naładowałam akumulatory, mam takie poczucie, że naprawdę nic nie zdarza się przypadkiem. Jeśli chodzi o to co wyniosłam tylko dla siebie i miało dla mnie największe znaczenie, to chyba to, że po raz pierwszy uwolniłam się od lęku, że pomagając ludziom mogę wziąć na siebie ich dolegliwość (niestety wcześniej miałam takie doświadczenia, pomogłam swojej koleżance, której zniknął guzek i operacja nie była potrzebna ja natomiast miałam straszne bóle w tej okolicy przez 3 m-ce) robiłam to wtedy nieumiejętnie, wykorzystując swoją energię, teraz świadomość tego, że jesteśmy tylko kanałem pozwoliła ten lęk wyrzucić. Katarzyna Własińska (kurs w Bledzie) 

  _____________________________________________________________

Przeczytałam dwie książki w jez. polskim o Zdenku Domancicu i jestem pod wielkim wrażeniem. Dla mnie nie ma żadnej wątpliwości, ze to jest człowiek o wielkiej świadomości, który przyszedł na świat aby ludziom pomoc, a także żeby otworzyli oczy i dotarło do nich, że musimy samodzielnie myśleć a nie być niewolnikami systemów. Życzę Pani, Pani Martyno i Zdenko wszystkiego najlepszego w szlachetnej pracy dla ludzkości. Z miłością Gabriela
Przeczytałam dwie książki w jez. polskim o Zdenku Domancicu i jestem pod wielkim wrażeniem. Dla mnie nie ma żadnej wątpliwości, ze to jest człowiek o wielkiej świadomości, który przyszedł na świat aby ludziom pomoc, a także żeby otworzyli oczy i dotarło do nich, że musimy samodzielnie myśleć a nie być niewolnikami systemów. Życzę Pani, Pani Martyno i Zdenko wszystkiego najlepszego w szlachetnej pracy dla ludzkości. Z miłością Gabriela (kurs w Bledzie) 

_____________________________________________________________

Bardzo dziękuję za te miłe słowa podziękowań i pięknych życzeń, które do nas napisałaś. Ja również chcę Ci podziękować za Twoją przemiłą, sympatyczną, życzliwą  postawę wobec naszej grupy i wszystkich uczestników. Nie na co dzień spotyka się tego typu ludzi, tryskających radością i pozytywnym nastawieniem do ludzi i świata. Ja dodatkowo dziękuję za wesołe i ciepłe spotkania przy wspólnym stole, za Twoją gotowość do pomocy, cierpliwość w tłumaczeniu, wyrozumiałość za zakłócanie ciszy nocnej.  Bardzo się cieszę, że miałam możliwość wzięcia udziału w seminarium. To były dla mnie niezwykłe dni. Z gatunku tych magicznych, niezmiernie ważnych i bardzo dużo wnoszących do mojego życia. Mam nadzieję, że to wszystko czego się nauczyłam wykorzystam do pomocy innym. Pozdrawiam ciepło. Życzę wszystkiego dobrego. Janina Kuś (kurs w Bledzie) 

_____________________________________________________________

Droga Pani Martyno
Chciałam Pani serdecznie podziękować za stworzenie możliwości wyjazdu do Bledu i skorzystania z Terapii Zdenka Domanicica, wyjazdu do cudownego miejsca pełnego dobrej energii i ciepła pracujących tam Terapeutów i samego Mistrza Pana Zdenka Domacnica. Miejsca, w którym spotkałam bardzo ciekawych miłych ludzi, od których bez względu na stan Ich zdrowia emanowało ciepło.
Pani Martyno mało jest takich miejsc, których celem jest przywracanie ludziom nadziei i miejsc, w których zapomina się o problemach, które każdy z nas ma na codzienne. Wszystkim, którzy tracą sens życia, którzy nie mogą wyzwolić się od rożnego rodzaju natręctw, którzy maja wrażenie, ze życie z nich ucieka namawiam przyjedźcie do Bledu na terapie. Sami przekonajcie się jak wiele możecie zrobić dla siebie, dla swoich bliskich, jak powraca do was chęć do życia.
Pan Zdenko Domancic oraz Jego Rycerze jak Ich nazywa tzn. Terapeuci nie kreują się na Bogów tylko każdemu z nas uzmysławiają, ze i nas stać na to, by moc pomoc swoim bliskim i oczywiście sobie.
JESLI MOZECIE KOCHANI TO KORZYSTAJCIE Z TERAPII ZDENKA DOMACICA Trudno nam wierzyć w takie metody, gdy wokół świat roi się od wszelkiego rodzaju specyfików na wszystko TA TERAPIA NAPRAWDE DZIALA
Pani Martyno dziękujemy Pani za opiekę za stwarzanie milej atmosfery Pani jest żywym dowodem na to, że ta Terapia ma jeszcze sile odmładzając......choć Pani mając te swoje dwadzieścia..... odmładzać się nie musi. Pozdrawiam serdecznie Wszystkich Uczestników Seminarium w Bledzie -listopad/grudzień mam nadzieje na zobaczenie wkrótce, Lucyna (kurs w Bledzie) 

_____________________________________________________________

Dziękuję Martyna. Wrażenia moje znasz, bo już mówiłam. Dla mnie jesteś bardzo inspirującą osobą i z przyjemnością Ciebie słucham i czytam. Dla mnie takie osobiste dodatkowe doświadczenia jak się widzę w roli terapeuty. Ja pracuje z ludźmi codziennie, ale raczej mentalnie. Słucham doradzam. Czasem robię masaże tkanek głębokich czy na odległość zabiegi, w większości jednak jestem słuchaczem i doradzaczem. Momentami jest bardzo ciężko :)) Funkcja już mnie zaczęła przygniatać. Na kursie zobaczyłam siebie na nowo w roli terapeuty, który pokornie robi SWOJE i mało mówi. Dużo bardziej czuję się w tym spełniona. Dziękuję za umożliwienie mi wzięcia udziału w zajęciach. Postaram się by w moim życiu więcej było takiej pracy..:) Bardzo piękne jest też Twoje podejście do bycia nauczycielem. To dla  mnie inspirujące :) ciepło pozdrawiam i ściskam. MONIKA Z. (kurs w Warszawie)

_____________________________________________________________
Dobry wieczór Martyno, Po pierwsze chcemy podziękować za niezwykle cztery dni. Świetnie skomponowane, zrównoważone wiedza i ćwiczenia praktyczne. Dlatego wiedzę chłonęliśmy, a do ćwiczeń przykładaliśmy się z przyjemnością. Naprawdę jesteś dobrą nauczycielką, masz do tego smykałkę, a demonstracje Denisa i jego rady pozwoliły poczuć się nam pewniej w nowych okolicznościach;). No i oboje zdrowiejemy, za co osobne podziękowania dla Was obojga.
Od wczoraj rozpoczęliśmy tez terapie dla naszych bliskich. Pracujemy z moja córka ( celiakia i kobiece dolegliwości) i jej narzeczonym (łuszczyca). Są bardzo otwarci i dobrze reagują na terapie (dzisiaj były drugie sesje). Agnieszka i Dawid (kurs w Warszawie)

_____________________________________________________________
Dziękuję, Martyno, jesteś cudowną istotą!  Zachwycona Alicja z Warszawy
Dzięki za wszystko. Każdy z nas odczuł to w podobny sposób. Ktoś lub coś skłoniło nas do przyjścia na ten kurs i była to specjalna lekcja dobroci i wrażliwości. Jesteśmy Wam za to wdzięczni. Mam nadzieję, że wydatnie wpłynie to na możliwość innego spojrzenia na świat. Jeszcze raz dzięki śliczne. Anka M-K. (kurs w Warszawie)

 _____________________________________________________________

 
Szukaj
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego